powietrza, a teraz... – Jęknęła.

– Jezu Chryste, zaczynam przyznawać rację Bledsoe. Bentz oszalał.

zapomniany. Wypił spory łyk, poczuł, że papierowy kubek przemięka.
– Nie ma sprawy.
bolało, ale brnął dalej w mgłę, tam, gdzie ją widział.
Zostawiła samochód w garażu i weszła do domu, gdzie Bryan Adams na całe gardło śpiewał
proszę... – Pochyliła się, przełożyła stronę w albumie i teraz patrzyła na ślubną fotografię
zaczepki, kiedy był w domu. Może powinna go spuścić i poszczuć nim szczurowate psinki
Która jest godzina, do cholery?
dane osobowe potem oglądał durne programy w telewizji. Zasnął, zapadł w niespokojny sen, w którym
209
dokładniej jej legitymacji? Ta wariatka z pewnością nie jest policjantką.
Zupełnie jak Jennifer.
Ileż dałby teraz za jednego papierosa. Rzucił palenie wiele lat temu, ale w sytuacjach
– Nie, poczekaj! Rick...
Amanda zmarszczyła brwi. - Nie wiem. Znajomi, sąsiedzi, robotnicy. Był ktoś naprawić klimatyzację, przyszedł kominiarz, żeby przeczyścić przewody kominowe... - Czy ktoś z nich zaglądał do garażu, w którym stał pani triumph? - Chyba tak. Ale naprawdę nie wiem. Reed powiedział: - Dobrze by było, gdyby sporządziła pani spis miejsc, w których stał samochód, i spis osób, które miały dostęp do pani garażu przez ostatnie dwa i pół tygodnia. Chciałbym też zobaczyć kopie ostatnich dwóch faktur z warsztatu, nawet jeśli była tam pani tylko wymienić olej. - Załatwione. - Świetnie. - Reed i Morrisette zadawali kolejne pytania, a Amanda przedstawiła dokładny przebieg wypadku. Podała też nazwiska osób, które regularnie u niej bywają - ogrodnicy, pokojówka i sąsiad, który ma klucze - i obiecała, że dostarczy im pozostałe informacje. Nie była jednak zadowolona. - Na waszym miejscu sprawdziłabym tę Cricket Biscayne. - To ona wezwała pomoc. - Podobno tak. Ale wiecie już, że nasze rodziny się nie lubią? - Z tego co słyszałem, jesteście jedną wielką rodziną. Amanda najeżyła się. - Ja tak nie uważam. Moim zdaniem to dziwny zbieg okoliczności, że właśnie Cricket widziała, jak tracę panowanie nad samochodem. Biscayne’owie to biała hołota i nic mnie nie obchodzi, że nie powinno się tak mówić, bo to niepoprawne politycznie! Nic mnie nie obchodzi, że mój dziadek dokazywał z jej babką. To hołota, wyciągają łapy po zasiłek. I nie przypadkiem Cricket za mną jechała. Na zakończenie Amanda zostawiła swoją wizytówkę z telefonem do domu i do pracy. - Może pan dzwonić pod dowolny numer - powiedziała, a Reed wyłączył magnetofon. Amanda zarzuciła torebkę na ramię. - Przefaksuję te faktury razem z listą osób, które u mnie pracują lub które były u mnie w domu i widziały samochód. Dostanie pan też ich adresy i numery telefonów. - Będę czekał - zapewnił Reed. Ta kobieta była niesamowicie zorganizowana. - Świetnie. - Ruszyła do drzwi, ale zawahała się przez moment. - Dziękuję - dodała jakby po namyśle, opuściła pokój i przeszła przez hol. - Dzięki niej słowo „suka” nabiera nowego znaczenia - zauważyła Morrisette, nie dbając o to, czy Amanda ją usłyszy. - Jezu, przecież ona wlazła nam na głowę. - Morrisette patrzyła przez otwarte drzwi. - Przez nią omal nie przeszłam do obozu wroga. Reed uniósł brwi. - No, słowo, zastanawiam się, czy nie przyłączyć się do drużyny przeciwnej. Facet, który próbuje jej się pozbyć, musi być w moim typie. - Facet albo kobieta - pomyślał na głos. - Odwiedziła ją jej siostra. - Zaraz, moment. Wiem, do czego zmierzasz. Myślisz, że Caitlyn wczołgała się pod triumpha i przecięła przewody? Oszalałeś? Widziałeś kiedy taki samochód? Nadwozie jest kilka centymetrów nad ziemią, a nie sądzę, żeby pani Bandeaux znała się na mechanice. Ten, kto to zrobił, musiał się znać. Nie, Reed, tym razem pudło. Wcale nie był przekonany.
prafull sawant

wstajac.

grobie, mo¿esz tu przyjsc i puszczac mi dym w oczy. - Patrzył
informacje na temat tego, kto pracował na oddziale położniczym tamtego feralnego tygodnia. Rozmawiał ze
Zdecydował się jednak pozostać tutaj, blisko Bad Luck. Nigdy nie umiał się przystosować do otoczenia, ale to
puszystej górce chrzanu.
sciskajac dłon Nicka. - Miło mi pana poznac.
tyczką na podwórzu suszyła się bielizna. Za ogrodzeniem kilka błyszczących w słońcu koni piło wodę z
czcze frazesy.
pluszowego lwa. Po jej policzkach spłyneły dwie du¿e łzy.
Carmen wyszła, a Marla nalała wina do obu kieliszków i
dowiedziec, co sie tu dzieje. Potrzebuje tylko troche czasu, a
szkolenie rodo warszawa - Masz zamiar pogadać z policją? - Gapił się na nią bezczelnie, rozparty na krześle. Domyślała się jednak, że
pasa, miał na sobie tylko stare, zniszczone d¿insy.
- Powiedziałem, ja sie tym zajme - powtórzył Nick tonem
- Ale ty je znasz?
- Pamietasz ja?
kołpaki grzyby

©2019 www.w-chlopiec.lezajsk.pl - Split Template by One Page Love